Dodatkowa galeria, w której zamieściliśmy zdjęcia naszych poszczególnych zwierzaków – nie tylko koni 🙂

Mamy nadzieję, że się Wam spodobają 🙂

SKRĘT 

Wałach mix Ślązaka i Hanowera. Ur. 1999 r. Kasztan. Wyjątkowo fajny koń, choć bywa uparty. Potężny, bezpieczny i kosmicznie zdyscyplinowany. Niestety nie jest Einstein’em :). Posiada za to wyjątkowy dar kondycyjny i skokowy. Niezastąpiony przyjaciel od lat.

Zdecydowanie lider grupy – choć bardziej jako figurant, bo wszystkie prace fizyczne w ustawianiu stada wykonuje wujek Bełcik :). Mamy go od urodzenia. Specjalista ds.. naturalu – dosłownie czyta w myślach – pozycja „przewodnik”.

Ma również małe śrubki… Uważa, że białe kwiatki są zdecydowanie zabójcze i potrafią się na każdego tak kruchego jak Skręcik konika rzucić… i pewnie pożreć, sam nie wiem… Napierdziela żłobem podczas jedzenia i świszczy na wszystko co nowe… nowe jest wszystko, czego nie widzisz 2 h. Nie umie żyć bez Magii… Chyba, że akurat Jadzia mu pod ten, no… nos podłazi 🙂

__________________________________________________________

MAGIA

Klacz Trakeńska ciemnogniada – rocznik 2001 (doskonały rocznik). Koń, który miał dziwną historię życia, znany również jako wybitny agresor. Ostatecznie trafił do nas i jest jednym z najlepszych koni, jakie spotkaliśmy.

Bardzo uzdolniona skokowo, porównywalnie ujeżdżeniowo. Niezastąpiony towarzysz podróży rajdowych, zawsze wierna i blisko Skręta.

Koń, który w pracy naturalnej zapiera dech w piersiach zdolnością pojmowania i wrażliwością na sygnały. Mamy ją od 2006 roku.

Ponadto! Zdecydowanie najszybszy koń w stadzie – błyskawica. Z niezrozumiałych powodów nie trawi Paróweczki ;). Zdecydowany przewodnik stada zaraz po Skręcie.

__________________________________________________________

 

HUZAR

1999 r. Siwy, szlachetny. Koń po „przygodach”. Kilku właścicieli, wiele dziwnych ran i poważnych agresywnych narowów, włącznie z atakami na pastwisku, gryzieniem, rzucaniem się na człowieków i całkowitym brakiem szacunku do ludzi… Taki był, jak go kupiliśmy. W tej chwili koń odważny, choć ma jeszcze odruch skulenia uszu, spokojny, doskonały pod siodłem, spokojny w boksie. Praca z nim wciąż trwa, ale efekty są znakomite. Koń opanowany, bardzo chętnie pracujący pod ludźmi, którzy wiedzą, co będą robić na jeździe (szuka przewodnika), nie toleruje kopania łydkami – natychmiast się zatrzymuje i już taki „jeździec” sobie nie poćwiczy :). Świetny koń na rajdy – uwielbia Romantyka :).

 

__________________________________________________________

BEŁCIK 🙂

Urodzony w 1999 roku na Serbii ;). Wszyscy znają tego gamonia, ale mało komu udaje się odkryć w nim prawdziwego lwa 🙂

Tarant, SZEF stada i jego Dobry Król. Dba o porządek, zawsze spokojny i nigdy nie zapomina. Jedyna sytuacja, która wyprowadza go z równowagi, to zbyt mokre żarcie (szczególnie otręby). Ciamka, bo musi, ale ze złości dosłownie kopie dziurę przy żłobie… Ma jeszcze taki myk, że jak inny koń podchodzi do poidła przy nim, to zwyczajnie łapie za ucho i targa… old School :)!

Chuck Norris. Sam decyduje, kiedy jest strasznie! Siatka luzem na padoku, w lesie… spoko… ale na kijku, w rękach! To już dym! Jako jedyny idzie na karmienia wolnym stępem… To nie Bełt czeka na żarcie… To żarcie czeka na Bełta!

Doskonały dla początkujących, wprost perfekcyjny koń rajdowy – bez lęków, doświadczony i ciekawski 🙂

__________________________________________________________

MAGNUS

Koń “legenda” – Kasztan spłodzony przez Grecką wojowniczkę i Leonidasa (rozmrożony embrion w 2003 r) 😉

Uparty bawół chyba pasuje do niego najlepiej :), ale ma też zalety… tylko ukryte :). Na maneżu nie jest miłośnikiem pracy i tu sprawdza się jako koń noszący ciężkich jeźdźców i osoby początkujące. Nie płoszy się, jest stabilny i przewidywalny. Czasem lubi Tabakę… czasem, to dobre słowo. Taśma z prądem jak nie jest pod prądem, to nie jest… Ogólnie pieszczoch, chyba, że ma focha 😉

W terenie i na rajdach zmienia się całkowicie. Zdecydowany lider, utrzymuje tempo tylko prowadzącego, dzielnie pokonuje przeszkody terenowe i uwielbia oset… dziwne, ale nie ja to ustalam…

 

__________________________________________________________

ASTON

Urodził się u nas 🙂 rocznik 2006 – Wygrany przez zakład o 2 pączki :). Miał być śliczny, kary, a w efekcie jest brzydki i siwy :). Cóż… kochamy jak swojego :).

Jest przekonany, że błoto to najświetniejszy wynalazek na świecie. Zdecydowanie najbrudniejszy koń w stajni :). Cechy charakterystyczne :): urodził się z obrażoną miną (niewiele zresztą do teraz się zmieniło :)), zjada sprzęt, ma absolutnego szmyrgla na punkcie czapek i szalików z długimi włosami (futro) i potrafi je ciamkać przez godzinę, mimo, że są na czyjejś głowie :).

Wieczny cwaniak i kombinator. Zawsze jako pierwszy idzie sprawdzić, co przestraszyło stado, a potem najszybciej ucieka… Jako źrebaczek stracił matkę i jego wychowaniem zajęła się klacz Celta… teraz rozumiecie? Poza tym jest jednak (z przykrością przyznaję) wyjątkowo mądrym koniem.

__________________________________________________________

PARÓWA

1994 r!!! Fantastyczna i dynamiczna staruszka :). Przywieźliśmy ją z Rudym chyba w okolicach końca 2010 r. Generalnie po ogierze WLKP i klaczy zimnokrwistej – czyli ruski koń – tytan. Jeśli chodzi o relacje w stadzie, to obiekt westchnień wałków, podkochuje się w Skręcie i w związku z tym nienawidzi Magii. Po kilku wymianach “zdań” i przetestowaniu siły zadu Magii ogranicza się do furczenia, truchta smutno do Romusia i robi mu jak to mawiała Buba “KONF” – czyli przylepienie nochala do nochala 🙂

Pod siodłem spokojna, wytrzymała. Jedyny koń, który ciągle ma jakieś obiekcje przepychając się między końmi na jeździe :). Tak dla początkujących, jak i dla tych, którzy już chcieliby trochę szybciej po lesie pojechać :). W naturalu ustępliwa i cierpliwa :), co też jest bardzo ważne 🙂

 

 

__________________________________________________________

MOJRA

Prawdopodobnie 1991 r!!! Tinker

Starsza pani. Przyjechała dzika, szalejąca, nie dająca się dotknąć – generalnie dzikus.

Teraz jest fajnym spokojnym koniem, który co jakiś czas staje przy bramce i czeka, żeby ją zabrać na spacer do lasu z jakimś dzieckiem. Idzie wtedy sprężystym krokiem i z uniesioną głową :). Naprawdę serce się cieszy na widok mega sędziwej, bardzo zadowolonej ze swojej poważnej pracy, babuni z jakimś maluszkiem 🙂

Trzymamy kciuki i życzymy zdrowia 🙂

__________________________________________________________

FREJA

2005 r. Klacz, Tinker :).

Klacz przebywa u nas od lata 2018. Od wejścia zrobiła niespodziankę w iście Wiedźmińskim stylu – lub podobnie. To co mamy, ale nie wiemy, że czeka na nas w domu, będziemy musieli utrzymywać… w każdym razie podobnie. No i oczywiście natychmiast wysmyrknął się jej jakiś źrebaczek :). Twierdziła, że to raczej nie jej i w ogóle ściemniała na maksa, ale reszta koni kiwała głową jednoznacznie. Także MŁODA MAMUSIA (tatuś nieznany, ale kawał konia) dobrze się bawi, biega radośnie i generalnie leje na wszystko :). Choć powoli zaczyna się już wdrażać i … i już 🙂

__________________________________________________________

 BASIA zwana również jako: Arena, Barbara, Barabara oraz Łabałbał

2003. Siwa dla odmiany. Miał być super koń. Młody, odważny, spokojny i jeszcze chyba ładny. Cóż – tak to jest, jak się kupuje z polecenia i w ogóle perfekcyjne zwierzę.

No więc nie KURDE! Siwy garbaty nochal, stara jak świat i w dodatku uparty beton socjalistyczny (pewnie o tym mówił sprzedający mając na myśli spokojna ;)). Nic na nią nie działa, człapie w kółko i generalnie wymaga duuuuużo pracy. Jeździ rzeczywiście spokojnie, bez wyjątkowych zmian w prędkości, ale ma też dzięki temu fanów. Nie płoszy się, stoi cierpliwie jak góra i jest grzeczna w boksie :). Nie ma cech charakterystycznych.

MA!!! Dymasz ze szczotkami godzinę, nawalasz się z suchymi szamponami, stosujesz zgrzebła silikonowe, modlisz się do Jarka a i tak piach się z niej sypie…

__________________________________________________________

KALINA

2004 r. ciemnokasztanowata, zimnokrwista 🙂 – w każdym razie tyle mówią papiery :). Potężny, wytrzymały koń, który skupia się głównie na jedzeniu – i nie ma znaczenia, że jest właśnie na jeździe :). Poziom inteligencji możecie ocenić sami :). Stoi sobie Skręcik z Paróweczką i robią awanturę o siano 🙂 – Krzyki, kwiki i dwururki :). Przechodzi Kalinka i co???? SIANKO LEŻY!!! Wbiega pomiędzy dwa konie, dostaje łomot taki, że szyszki spadają z sosen dookoła, wypada z hukiem, oblizuje się, odwraca i… SIANKO LEŻY!!! I sru pomiędzy dwa konie… i tak może cały dzień… Także górnolotna nie jest :). Lubi za to pracę z dziećmi. Z pracą trochę mnie poniosło, ale dzieci lubi :). Spokojna, bez żadnych narowów, grzeczna i zawsze zapatrzona w dal – nie, nie rozmarzona – bezmyślnie tam patrzy :).

 

__________________________________________________________

MALINA

2006 r. Gniada, typ szlachetny. W założeniu koń pogrubiany. Duży, bardzo wytrzymały koń. I tu jakby kończy się standardowy opis konia pogrubianego. Wszystko inne jest od konia gorącokrwistego! Absolutnie fantastyczna, kochana i niezwykle inteligentna klacz. Koń bardzo zrównoważony, spokojny i urodzony pedagog :). Na jazdach zawsze skupiona na jeźdźcu, potrafi wręcz podjeżdżać grzbietem pod początkujących.

Potrafi jechać tak wolno jak i szybko, jako drugi koń po Magii w 10 minut opanowała ustępowanie, reaguje na najlżejsze pomoce – dosiad, oddech, napięcia mięśni jeźdźca. Jest naprawdę ewenementem. trzyma się trochę na uboczu, nie ma jeszcze przyjaciół w stadzie, ale ewidentnie przychodzi każdemu słabszemu koniowi z pomocą. Po prostu kochany koń.

__________________________________________________________

ROMANTYK

Wielkie konisko z 2010 roku.

Autobus do ciężkich zadań i plecaków. Cierpliwie znosi wszelkie zabiegi, ma nawet przebłyski chęci biegania i generalnie misiek ;).

Jest spokojny, przewidywalny i radzą sobie na nim nawet dzieci :).

Ot – Romek 🙂

 

__________________________________________________________

DUPEK – Znaczy prawdopodobnie ostatecznie MIŚ 🙂

2009, oczywiście NN. Miał być fantastycznym konikiem i kochanym przyjacielem stada. Okazuje się, że ewidentnie z zewnętrznego okręgu wyborczego, bo poza chęcią niszczenia i pustą agresją na razie niewiele się udziela. W ogóle dupek. Po wpuszczeniu do stada czekał, aż jakiś koń oddzieli się od grupy (ewidentnie nie pasuje mu być, że tak powiem, w unii), żeby pójść do wodopoju i tam go zwyczajnie atakował. Cóż… chwilę wytrzymały i w końcu zabrał się za niego Bełcik, który błyskawicznie i w kilku szybkich, ostrych słowach wyłożył, jakie zalety ma współpraca… Znając ten profil osobowy wątpię, żeby zrozumiał, ale przynajmniej nie sieje dywersji :)… Ostatecznie z każdą rozmową robi się jakby coraz bardziej MIŚ :).

Miał być 8 cudem świata, ale jak mówią południowi Francuzi, ostał się ino smród… Miał mieć 135 a okazał się kucem… ech…

Ale zaraz 🙂 – ma też zalety 🙂 – tylko ukryte i jeszcze nie wiemy, jakie 😉

Pod siodłem ok. Raz odważny i spokojny, za chwilę dramat i góralska muzyka. Patrząc zarówno na sierść jak i na charakter, oceniam ostatecznie, że posrany… 🙂

__________________________________________________________

TABAKA – będzie tu za chwilę

Wielkie konisko z 2010 roku.

Autobus do ciężkich zadań i plecaków. Cierpliwie znosi wszelkie zabiegi, ma nawet przebłyski chęci biegania i generalnie misiek ;).

Jest spokojny, przewidywalny i radzą sobie na nim nawet dzieci :).

Ot – Romek 🙂

 

 

__________________________________________________________

PAMELA 

1998 r. To jest demon, tylko malutki… i z wymionkami :). Dostała się do nas trochę „pod stołem” i tak się zaczęło… albo skończyło. Zaczęło się piszczenie, jaka śliczna miniaturowa kózka i skończyło się rośnięcie moich ślicznych kwiatków i innego badziewia… w sumie nie musiałem tego sadzić. Mogłem postawić kamień, żeby był ozdobą, to też stara się go przewrócić. Najlepiej na kwiatki. Starczy tego jadu i zrzędzenia, więc…

Pamela – terrorystka o wymiarach idealnych 🙂 – 60/90/60 i nie ma tam grama nadwagi, tylko same mięśnie 🙂 – tak… 🙂 Chodzący barometr – zaczyna drzeć mordę (aż trudno uwierzyć, że tak małe zwierzę, może tak japę drzeć), znaczy, że zostało ci 5 minut na zebranie pościeli i kozy pod dach. Śnieg okazuje się jest nieszkodliwy. (?) Nie cierpi być sama, za trochę żarcia (najlepiej zawiniętego w coś, co szeleści) da się pociąć, i z tego co wypisuje w pamiętniczku, marzy o pokonaniu Dody. Na śmierć.

Sypia w siodlarni na fotelu i pilnuje, żeby zawsze było na nim nasrane. Takie hobby. Wskoczyła kiedyś kurierowi do samochodu, czym wprawiła go w osłupienie. Myśmy padając ze śmiechu przyglądali się, jak zupełnie nie wiedział co zrobić z miniaturową kozą, skaczącą mu po kartonach :). Sama wyszła. Jak poprosił. MEGA PIESZCZOCHA!

__________________________________________________________

ŻABA dziaba

Stworzenie tyle brzydkie, co kochane. Wyrzucona z całą rodziną innych szczeniąt w kartonie z pociągu. Prawdopodobny geburstag tej ślicznotki to 1 kwietnia 2018 – pewnie tak dla żartu ;). Prawda jest taka, że pewnego wiosennego poranka spotkałem Piękną Księżniczkę, którą na wszelki wypadek pocałowałem… i wyszło… cóż… zamieniła się w żabę…

Tak, próbowałem później wielokrotnie odwrócić proces, ale do tego potrzebny będzie jakiś mag, druid’t albo chociaż Wiedźmin…  Jest kochana, żre absolutnie wszystko… i jak piszę wszystko, to tak – to też! Ale w końcu się przecież nie całujemy… rzadko w każdym razie :).

__________________________________________________________

To by było na tyle z naszych zwierzaków :). Mam nadzieję, że się Wam nasze dziwne stado spodobało – jeżeli już znacie te stwory i widzicie, że ewidentnie czegoś brakuje w opisach, proszę piszcie. Jeżeli nada się to do publikacji, to doda’m to chętnie do opisów :).