NALESIOFRY DŻEMOREM I BITOLCEM :D
Dzień dobry
Takiego czegoś jeszcze nie robiliśmy
– znaczy robiliśmy, ale na mniejszą skalę i bardziej… kulturalnie
. Zaczęło się od pomysłu, że zrobimy gofry!!! Pomysł świetny, wszyscy chętni, więc dzida
!
Nie mieliśmy pojęcia, jak się robi ciasto na gofry, ale wydawało się, że mąka (pół papierka), 4 jajka i mleko do rzadkiego
… jeszcze dodaliśmy na wszelki wypadek proszku do pieczenia
– ale nawet nie pół papierka
!
I zaczęło się
– właściwie gówno z tego wyszło, bo jedna gofrownica się nie chciała rozgrzać, więc nim wlaliśmy ciasto trwało jakieś 20 minut, a druga spaliła gofra z jednej strony, wylewając mączną masę z drugiej… i wszystko strasznie szybko puchło
:):)! Rozważaliśmy zniszczenie jakiegoś pomieszczenia, ale znalazła się patelnia
– a potem druga
.
Zaczęliśmy smażyć nasze “gofry” na patelni – co nijak się ma do gofrów – i tak powstały
NALESIOFRY!!!
Ponieważ zainteresowanie było ogromne – właściwie, to wszyscy się bili o kawałki, na jakie każdego nalesiofra ciąłem – to zabawa była świetna. Jeden co prawda rzucił mi się na szyję, co było średnio śmieszne (dla mnie, bo reszta bawiła się świetnie
), ale ogólnie skończyło się na niewielkich obrażeniach
. Ubiliśmy śmietanę, która przy nalesiofrach mogła się nazywać tylko BITOLCEM, wystarczyło otworzyć słoiczek i dodać na mieseczkę DŻEMORA – prosty przepis, a ile dymu w kuchni
.
Nie mamy za wiele zdjęć – znaczy mamy, ale ich nie pokażemy
, tak więc musi wystarczyć to
, które widzieliście – może jeszcze wytnę jakieś z filmików
No dobra
– nacie jeszcze dwa zdjęcia, na których widać, że NALESIOFER jest wściekły i leci w moją stronę
Nie będę wspominał o takiej fazie smażenia nalesiofra, kiedy zostawał rozerwany na kawałki po podrzuceniu w powietrze na patelni!!! Dzicz, mówię Wam!!! Na szczęście byłem na miejscu i jako jedyny rozsądny dbałem o wszystko
Dziękuję wszystkim uczestnikom walki o stworzenie NALESIOFRÓW jak i o cierpliwe ich konsumowanie
Do następnego
!!!
Marek



