W tym roku doświadczyliśmy czegoś naprawdę wyjątkowego. Przez pewien czas, patrząc na obecną młodzież, kiełkowała w nas cicha obawa, dokąd to wszystko zmierza i jak będzie wyglądał świat prowadzony przez naszą latorośl
. W tym roku zrozumieliśmy, jak bezcelowe były nasze obawy
!!!
Wiemy już oboje, że dzięki takim ludziom, jakich spotkaliśmy w tym roku, z całą pewnością „kurtyna unosi się do gwiazd”!!!, i jest masa ludzi, w których rękach swoją przyszłość można złożyć.
Za poznanie Was od tej strony i Waszą niebywałą pomoc chcielibyśmy poniżej podziękować!
Jak mawia mój dziadek: nasza wdzięczność będzie Was ścigać do grobowej deski!!!
Tak więc po kolei:
- Przede wszystkim Tacie za znoszenie kaprysów gawiedzi i opanowanie gigantycznej ilości zamówień posiłkowych w swoim nowym „królestwie”
. Za ogarnianie tematów kuchennych i wytrzymałość w pracy dzień po dniu bez przerwy tyle miesięcy.
- Kindze za to, że we wprost niewyobrażalny sposób ogarnia utrzymywanie porządku w domach i w jakiś kosmiczny sposób zawsze wie, co gdzie leży. Ale zakupy wychodzą Ci średnio
. Drukowanie miernie
. Dziękujemy również za to, że dzień w dzień jesteś z nami od rana do wieczora – i za krowie mleko, skądkolwiek je bierzesz J
- Kasi Grabowskiej i Marcinowi Nalewajko dziękujemy za ogromną pomoc w prowadzeniu jazd, zajmowaniu się naszymi podopiecznymi i wielkim wkładem w to, jak zmieniał się nasz Ośrodek przez te wakacje! Ponadto umożliwili dzięki temu realizację masy prac w Ośrodku, na które bez nich po prostu nie mielibyśmy czasu! Są również kierowcami, pod których skrzydła oddałbym swoje dzieci – a to już wyczyn.
- Ponadto dziękujemy Edycie i Łukaszowi za gościnne występy instruktorskie w każdym czasie wolnym, jaki mieli do dyspozycji J!
Następnie naszym tytanom pracy:
- Weronice S. za jej nieugiętość w dążeniu do bycia wszędzie na raz i dawaniu uzasadnionego poczucia, że wszystko jest pod kontrolą. Za szczerość, prawdziwość i wiele innych cech, które naprawdę są przymiotami najlepszych!
- Kasi O. za porównywalne do Wery cechy, chęć dążenia do perfekcji i zachwyt nad naszymi wędzonymi mięsiwami, co jak na wegetariankę jest dość nietypowe
. Za wielkie oczy, które nigdy nie wiadomo, co wyrażają
i ciepło, jakie okazuje innym.
- Patrycji S. zwanej dalej Sajko za wręcz niebywałą energię (którą najprawdopodobniej czerpie… no nie wiem, z kosmosu?), kondycję i radość, jaką zaraża innych. Za szczery śmiech, kontrolę nad własnymi ultradźwiękami i tłumik. Za wiele innych
. I za kaloszki też!!!
- Agacie za optymizm i wprost niewyobrażalną siłę. Za to, że niemal nie chrapała przy czytaniu Amazonii
i za czekoladę z orzechami
. Za dzielność, śmiech, łzy i pieczę nad porządkiem przy porannych karmieniach oraz chęć ćwiczenia Naturalu w każdej chwili
.
- Paulinie, Kai i Magdzie za to, że były i razem i osobno, że sprawiły, że wjazd do Ośrodka stał się najpiękniejszy pod słońcem
, za naszą śliczną Wyspę i uratowanie na niej roślinek… Paulinie za dziwne dźwięki pod naszym balkonem o 3 rano…
- Adzie za to, że zawsze krążyła wokół stajni nie dopuszczając do najmniejszych uchybień
. Za samodyscyplinę i wytrwałość.
- Karinie, za to, że wytrzymała całe dwa tygodnie i wygrała (niemal) zakład
- Dorocie, że działała jak trzeba i stajnia była bez zarzutu
– ale o tym jeszcze pogadamy
- Weronice T. za to, że okazała się księżniczką z klasą i zapierdzielała jak Kopciuszek
– a że jest czasem gamoń… już to zaakceptowałem
- Dawidowi
, który wprowadzał wiele urozmaiceń do tego wszystkiego, mruczał basem do ucha laleczkom pod naszym balkonem do 3 w nocy i pomógł mi stworzyć najpyszniejsze wędzone szyneczki na całej planecie
! Zmalował też jeden dom
! Ale siniaczka nie pokazał
.
- Jeszcze raz Marcinowi za uczestnictwo niemal we wszystkim co się działo w Ośrodku!
- Wreszcie zupełnie niespodziewanie Justynie (córce) i Grzesiowi (tacie), którzy mimo, że poznaliśmy się dopiero co, pomogli nam postawić dom! Razem laliśmy beton, fugowaliśmy, wspólnie wędziliśmy i ogólnie fantastycznie spędziliśmy czas!
Niemal wszyscy bez wyjątku uczestniczyli w działaniach, które teraz wymienimy, także zobrazuje to ogrom pracy i serca, jaki powyższa ekipa włożyła w nasz ukochany Ośrodek
. Jeżeli o kimś lub o czym zapomnieliśmy to tylko dlatego, że bardzo staraliśmy się tego nie zrobić
:):)
Postaramy się wyliczyć jak najbardziej szczegółowo, żeby ułatwić kilku wścibskim zżynanie naszych pomysłów
!!!
Zaczniemy tak, jak to pamiętamy
.
Jeszcze raz DZIĘKUJEMY WAM za:
- Stworzenie ścieżki z kamyczków, co było naprawdę niełatwym zadaniem
!
- Pomoc przy wędzeniu najpyszniejszych szyneczek na świecie i następnie w ich zjedzeniu
– chciałbym również dodać, że dzięki Waszym produktom JUŻ zebrało się kilka zamówień na następne mięsiwa
!
- Rozbudowę Ośrodka! Był to ogromny wysiłek, makabryczne tempo i ogromne ciężary. Za co szczególnie dziękuję, to za sytuacje, kiedy dziewczyny widząc, że już mam naprawdę dość, nagle stwierdzały, że już nie mają siły i natychmiast przerywano wszystko… chcąc nie chcąc też musiałem przerwać pracę
.
- Stworzenie nowej Paszarni, która jest teraz naprawdę miejscem, gdzie spokojnie możemy wszystko dla koni przygotowywać
.
- Co za tym poszło, stworzenie Magazynu Pasz, lub jak uważają dziewczyny, NARNI. Możemy dzięki temu przechowywać niemal 10 ton pasz treściwych dla koni w suchym i ciepłym miejscu!
- Za cierpliwe znoszenie mojego natręctwa, tj. nawożenie i dosiewanie trawy… wszędzie
– efekt jest rewelacyjny
- Za szkolenia i udział w ćwiczeniach z pierwszej pomocy!
- Oglądanie filmów na zewnątrz
- Absolutnie fenomenalne spływy kajakowe zarówno spokojną jak i górską rzeką
!!!
- Za wyprawy na bagna, życzliwe obrzucanie się błotem i najszczerszy śmiech po pas w gównie
!
- Za najgłupszą zabawę, jaką jest bieganie na piechotę po jeziorze… w bańce
- Za wsparcie w stworzeniu ogrodzenia na wybiegu… trochę jeszcze zostało
- Za przepiękne wypielenie i upiększenie Wyspy!
- Piach w stajni – 38 TON!!!
- Pomalowanie domu, dzięki czemu wszystko zaczęło ładnie do siebie pasować
!
- Podchody i bicie mnie na nich – nic się nie zmieniło od 14 lat
w tym zakresie…
- Świetliki… to właściwie tu mnie wszyscy leją… tam mnie gonili
i wgnietli samochód w trawę…
- Za słuchanie, jak czytam Wam książkę na dobranoc
– niektórzy zasypiali po pierwszych słowach
, prawda Pati?, a inni nawet chrapali, ale nie jestem w stanie zWERAfikować, kto
?
- Za wyrównanie drogi dojazdowej! Wielka praca, którą dostrzega się tylko dlatego, że jej nie widać
!
- Za oczyszczenie strumyka, dzięki czemu Wyspa nadal jest wyspą…
- Za wspólne wypady do kina na tak fajne, jak i denne filmy (szczególnie podglądaczom odradzamy taki film o potworach wyglądających jak ośmiornice – niebywały szit)
- O!!! Za makabryczną robotę, jaką było zbieranie kamieni z maneżu i koralu
- Za pomoc przy zbieraniu siana i słomy!!!
- Za przyjmowanie ze spokojem mojego szkolenia z jazdy samochodem
- Za FANTASTYZNY pokaz konny, który wyszedł profesjonalnie, mimo, że przygotowywany był TYLKO DWA DNI!!!
- I wreszcie za koszenie trawnika pod drzewkami przy pomocy nożyczek
:):)!!!
Oczywiście wyliczyliśmy tylko po łebkach i uwzględniliśmy najistotniejsze misje, które wpłynęły na Nasz Ośrodek. Była to ogólnie tytaniczna praca i nawet w najśmielszych snach nie marzyliśmy o tak ogromnym postępie naszego Ośrodka.
Ktoś powiedział, że przyjaciele, to rodzina, którą sami sobie wybieramy… Sprawiliście, że będąc z Wami czuliśmy się jak z najbliższą rodziną. Śmiech, zmęczenie, dzika radość, wiele pracy… spędzaliśmy wspólnie każdą chwilę i z każdym dniem, kiedy zbliżała się chwila rozstania, narastała w nas… tęsknota za następnymi wakacjami?
Spędziliśmy razem ogromną ilość czasu, wiele chwil było naprawdę bajkowych, a żadna z nich nie została zmarnowana i tak je zapamiętamy.
Dziękujemy Wam wszystkim jeszcze raz i czekamy z ogromną niecierpliwością na następne spotkanie!
M&M
Rajdy konne, jazda konna, natural is better