Będzie nam bardzo miło jeśli poniżej napiszecie coś od siebie… :)

.

Ponieważ wszystko właściwie już się kręci wokół Facebook, tak więc i my przenieśliśmy naszą Księgę Gości tam :). Polecamy lekturę oraz zachęcamy do dodania Waszej opinii 🙂 🙂

TU LINK DO KSIĘGI GOŚCI NA FACEBOOK

.

Napisz swój komentarz

  • By Wera - Reply

    Dziękuję za przecudowne 2 tygodnie. Jak zwykle było meega – dużo jazd, podchodów, bagien, kina, spadających gwiazd, jajek ;), kinecta, karkówy, kokosu ;)) i w ogóle wszystkiego! Za rok (mam nadzieję) pomęczycie się ze mną dłużej. Zawsze będę do Was wracać, bo potraficie stworzyć niezastąpioną atmosferę. Jedzenie jest fantastyczne (muszę ogarnąć jak się robi knedle ; ))i już tęsknię za tym krzykiem przy kolacji i śniadaniu: „podajcie majonez!!”. Przyjechałam do Was pierwszy raz rok temu i nie umiałam nawet poprawnie ruszyć. Teraz, po 5 tygodniach w Skręcie mogę nazywać siebie jeźdźcem, chociaż przede mną jeszcze sporo nauki (ale spokojnie- wszystko się ogarnie!). Zaraziliście mnie swoją cudowną pasją i miłością do koni a instruktorki (pozdrówcie Monię i Kasię!)są po prostu najlepsze. Wszystkiego najlepszego Madzia, mam nadzieję, że tarta i galaretka smakowały. To też zasługa Justy. 😉 Cóż mogę jeszcze napisać? Wszystko jest u Was genialne i zawsze po powrocie do domu snuję się i myślę co teraz robią ludzie w Skręcie.. ;)ah i jeszcze jedno – Marek, zapomniałam chyba płyty ze zdjęciami, a miałam na niej taki ładny napis. ;<< Jest może taka możliwość, że mi ją przyślesz, gdybyś przypadkiem ją znalazł?
    Podsumowując – jesteście najlepszym ośrodkiem ever ! loffki kisski
    Wera 😉

  • By Martaaa - Reply

    Strasznie Wam dziękuje za te dwa tygodnie, które w Skręcie spędziłam. Mimo tego, że byłam tam już siódmy i ósmy tydzień to były zawsze jakieś nowe i ciekawe pomysły, tak więc zajęć nam nie brakowało. Oczywiście był też czas na odpoczynek (jeśli chodzi o mnie to wykorzystywałam go na drzemkę :3 ).Nadal podtrzymuje opinie, że jest to cudowne i magiczne miejsce, a w nim wspaniali ludzie- właściciele, instruktorki i kursanci. Konie super ujeżdżone, a jedzenie wymmmaarzone. Bardzo, bardzo polecam i daję tutaj moje słowo było super, odjazdowo! ;))))

  • By Rozalka - Reply

    Byłam chyba najmłodszą uczestniczką Waszego obozu. Bardzo chciałam tu przyjechać i mamie cudem udało się mnie zapisać. Było wspaniale, koniki cudowne i koza też. To był mój pierwszy konny obóz. Za rok znów do was przyjadę.

  • By DUisia - Reply

    Dziękuje Wam za najwspanialszy tydzień w życiu 🙂 było super, super atmosfera, ludzie, no i oczywiście instruktorki. Kasia, Monia dziękuje, że znów mogłam się od Was nauczyć sporo nowych rzeczy, mam nadzieję, że spotkamy się za rok 😀 Szkoda tylko, że nie udało dostać mi się na dwa tygodnie, ale trudno spróbuje za rok 😉
    Pozdrawiam Was serdecznie

  • By Koniara - Reply

    Skręt to magiczne miejsce
    Wsapniali Instruktorzy, atmosfera jaki i genialne konie. Bagna,nocne tereny,maneże,spanie pod gołym niebem- są to chwile które zostaną prze zemnie zapamiętane do końca życia.
    Wracając do domu pytali się mnie przyjaciele co było najlepsze?
    Nie umiałam odpowiedzieć im bo wszystko było cudowne.

    Dziękuje za wspaniałe 2 tygodnie i do zobaczenia za rok! 😀

    Koniara

  • By Marcela - Reply

    Z pewnością najwspanialsze miejsce na świecie dla wszystkich koniarzy !:D
    Wspaniałe konie, świetni instruktorzy,cudowna atmosfera…
    Duużo zabawy i mnóstwo atrakcji. Zero nudy! 😀 Dziękuję Wam za kolejne wspaniałe dwa tygodnie, za jazdy na maneżu, tereny dzienne i nocne, podziwianie wschodu Słońca z końskiego grzbietu na który zabrał nas Kierownik placówki wychowawczej:), za sesję zdjęciową autorstwa Kasi, jajball, super jedzenie, ogniska i nocne wypady. 😀
    Najgorsze w „Skręcie” jest to, że czas wydaje się upływać wyjątkowo szybko, a wyjazd z tego miejsca powoduje rozpacz…
    Dziękuję za wszystko i do zobaczenia!
    Marcela

  • By Ola vel Złamana dupa ewentualnie obite plecki ;p - Reply

    Dwa tygodnie w Skręcie… Cóż można powiedzieć? Właściwie nie znam odpowiednich słów aby opisać ten niesamowity ośrodek i ludzi, którzy tworzą go. Dla mnie w ŻADNYM miejscu na Ziemi nie ma tak rodzinnej, przyjaznej i twórczej atmosfery…
    Ogromne podziękowania należą się Madzi, Markowi, Monice, Kasi i Edzi. Bez Was, Kochani, to miejsce nie miałoby sensu. To dzięki Wam człowiek przyjeżdża z uśmiechem na mordce, a wyjeżdża ze łzami w oczach i właśnie to jest piękne w tym wszystkim: pozytywne emocje jakie jesteście w stanie w człowieku „obudzić”.
    Jeszcze raz ogromne dzięki i ukłony za świetne wakacje i do zobaczenia za rok 😉

  • By Agata - Reply

    Nie wiem dlaczego tak późno zebrało mi się na napisanie opinii, ale Skręt był najlepszym obozem w moim życiu (a było już ich sporo) 🙂
    Szkoda, że spędziłam tam tylko tydzień ferii, a na wakacje się nie załapałam 🙁
    Konie po prostu cudowne, spokojne i kochane <3
    Przemogłam swój lęk przed pierwszym galopem i naprawdę świetnie spędziłam czas.
    Kuligi, wyjazd do kina, oglądanie filmów.. Czas wolny był zorganizowany świetnie!
    Tereny po prostu cudowne..nigdy nie zapomnę galopu obok torów, i ludzi machających do nas z pociągu 🙂
    Pozdrawiam i do zobaczenia w styczniu 🙂

    • By Agata - Reply

      A, i jeszcze jedno, radzę zaopatrzyć się wiele słoików dżemu, który był przeze mnie regularnie wyjadany 😀

  • By Zosia - Reply

    Skręt to cudowne miejsce . Miła atmosfera dodaje uroku temu miejscu. Jedzonko pyszne. Jazdy cudowne, chociaż przyznam szczerze , że na początku trudno mi było przyzwyczaić się do nowych zasad. W Skręcie jeździ się inaczej – lepiej. Konie genialne 🙂 Instruktorka Monika najlepsza i to jej mówienie „półsiad” . Bardzo jej zależało na przekazaniu swojej wiedzy do nas. Kochana Monika. Kasia też genialna, bardzo miła i świetnie prowadziła lekcje jazdy konnej. Marek rozśmieszałeś nas cały czas, dzięki za to < 3.
    Brakuję mi tego czytania "Wiedźmina" , wyprawy na bagna, Jajballa , siedzenia przed kominkiem, dance central < 3 .

    Było cudownie.. Do zobaczenia za rok!
    Zosia z 1 i 2 turnusu 🙂

  • By Ania "Maleństwo" - Reply

    Na obozie było świetnie. Cudowni ludzie, super-smaczne jedzenie, konie niesamowite, tereny wspaniałe.. JAJBALL!! Dużo by tu pisać 🙂 Tylko szkoda że pogoda taka sobie była. Dopiero w połowie drogi do domu uświadomiłam sobie, że muszę poczekać aż rok by to wszystko się powtórzyło 🙁
    Do zobaczenia
    Ania – Maleństwo

  • By Paweł - Reply

    Jarek: Marek opublikuj moją opinie:); Gosia: Kapitan morgan rules, we wil bi bek:) Swiety: Wiatr kocham, ale po wizycie u Was kocham i konie i Was:)

  • By Kasia - Reply

    Jenyyyyyy jak fajnie!
    Już nie mogę się doczekać wyjazdu na kolonie! Przeczytałam całą stronę i najbardziej chyba podoba mi się Bobek… Ale i tak nie mogę się doczekać żeby popatrzeć na gwiazdy na koniu w nocy! Bardzo się ciesze że w końcu będę mogła pomóc w stajni i w przygotowaniu pokarmu dla konia! Jeszcze bardzo fajnie że można popływać z konikiem w wodzie po prostu ODJAZD!\
    Chce już u was być, pomagać, jeździć, uczyć się i poznawać nowe rzeczy których jeszcze nie znałam! Bardzo mi się podoba… WSZYSTKO! Koleżanka mi opowiadała że jej też się to bardzo podobało. Cieszę się że prawie cały dzień będziemy przy koniach!
    Czterema słowami KOŃCZ SIĘ JUŻ SZKOŁO!!!!

  • By Gienia - Reply

    haj 🙂 za nami kolejny rajd 🙂 no i co ja mogę na ten temat powiedziec… chyba tylko tyle, ze lepiej być nie mogło 🙂 wszystko jak w raju 🙂 nawet pogoda zostala zamówiona przez organizatorów (na allegro 😛 ) Konie niesamowite – dzielnie dawały radę w różnych niedoskonałościach terenu… no i jeszcze miałam PARÓWKE:)))))Atmosfera najlepsza – postoje w wymarzonym miejscu i pierwsze od jakis 15 lat nocowanie pod namiotem :)Działo się dużo ale wszystko jak najbardziej pozytywnie i bezpiecznie!!!
    Pozdrawiam Gienia i do nastepnego razu!

  • By Jarek - Reply

    Przede wszystkim jeszcze raz wielkie dzięki dla Marka i Magdy za świetny weekend. Naukę jazdy na konikach w ich ośrodku moge polecić każdemu. Naprawdę nie ma się czego obawiać. Koniki świetnie ułożone. W sobotę pierwszy raz siedziałem na koniu a w niedzielę udawał się już galop w terenie. Do tego świetny klimat w ośrodku, można zapomnieć o codziennych problemach tym bardziej że nie ma zasięgu. Jedzenie też rewelacyjne. Już planujemy ze znajomymi powrót.
    Pozdrawiam Jarek

  • By Gazeta Iglica - Reply

    Z chęcią zamieścimy materiał o waszym ośrodku, ponieważ słyszeliśmy na wasz temat dużo dobrych opinii. Pozdrawiamy.

  • By Beata i Jurek - Reply

    To już (albo dopiero) nasz trzeci pobyt w „SKRĘCIE” i wypadało by 🙂 – tu ukłon w stronę Marka zostawić po sobie jakiś komentarz. Hhmmm …… jak ponad 500 pozostałuch trudno pomyśleć, że nasz mógłby być inny. Dla tych co jeszcze tu nie byli lub odwlekają przyjazd w czasie – to dobry moment na rezerwację, bo …. jest to miejsce, które wciąga – jak bagna, o których stali bywalcy opowiadają. Jego urok to dom w środku lasu z jedynym takim kominkiem, to atmosfera jaką stworzyli Magda i Marek :-), to ich codzienna praca by pokazać nam inną stronę jeździectwa, niesamowite konie, natural – inny świat i my sami, często tak różni niż na co dzień.
    Dziękujemy Wam za miejsce, w którym możemy odpocząć i nauczyć się jeździć konno w zupełnie niepraktykowany sposób.
    By nie mieć wątpliwości, że w „SKRĘCIE” należy być wystarczy resztę wpisów przejrzeć.
    Jeszcze raz dziękujemy za mile spędzony tydzień z Wami.
    Pozdrawiamy wszystkich 🙂

  • By Dzidka - Reply

    100% zadowolenia. Polecam.

  • By MAja&WERa&MusialIK - MA VER IcK ;) - Reply

    Po pierwsze chciałybyśmy podziękować za nazwanie źrebaka na naszą cześć 😛
    Po drugie dziękujemy po raz kolejny za SUPER spędzoną sobotę!!
    Było rewelacyjnie, jak zawsze z resztą 🙂
    Pozdrawiamy i do zobaczenia wkrótce 🙂
    MAVERICK! <3

  • By Zgred zwany Pawłem - Reply

    W ramach zimowego nicnierobienia spłodziłem długi i jak zwykle nudny tekst który ukazał się nawet w jednej z końskich gazet. A dzisiaj przypomniało mi się że nie wyprodukowałem nic na drugą rocznicę mojej pierwszej wizyty w Skręcie. A że jestem z natury leniwy to nie chce mi się pisać nic nowego natomiast metoda ctrl-c/ctrl-v jest nader skuteczna. Poza tym temat pasuje 😉

    Dwa lata w SKRĘCIE albo Konie po 40-stce.

    Czy można zachłysnąć się końmi mając na karku 40 lat?
    Mój przypadek dowodzi że bezapelacyjnie tak.
    Zaczęło się to prawie 2 lata temu. Siedziałem wieczorem przed komputerem i z pomocą wszechwiedzącego wujka googla czegoś szukałem. Nawet już nie pamiętam czego ale to musiały być jakieś wkręty bo googiel wypluł kolekcję zdjęć koni z ośrodka jeździeckiego o podobnie brzmiącej nazwie. Coś mnie podkusiło, kliknąłem w jedną z fotek i znalazłem się w wirtualnej wersji końskiego domu wariatów. To nie były zdjęcia wymuskanych , lśniących koników z kolorowych pisemek. Raczej nie wyglądało to zachęcająco ale za to było śmieszne i jakieś takie… ciekawe.
    Pokazałem te zdjęcia mojej Magdzie mówiąc: „Zobacz, jacyś dziwni ludzie. Takie zdjęcia na swojej stronie zamieszczać?”
    Magda pokiwała ze zdziwieniem głową i wróciła do czytania książki. Dwa dni później zadzwoniła do mnie z pracy i oznajmiła : „wiesz Misiek , zarezerwowałam nam weekend w tym dziwnym ośrodku”. Nic nie powiedziałem, ale pomysł nie wydawał mi się jakiś szczególnie atrakcyjny. Przypomniałem sobie jak 20 lat wcześniej wylądowałem w stajni na mazurach z twardym postanowieniem nauczenia się jazdy konnej. Po trzech dniach obijania tyłka przez konia trzymanego na sznurku (wtedy jeszcze nie wiedziałem że ten sznurek to ląża) miałem serdecznie dosyć i postanowiłem że nigdy więcej koni.
    Jednak facet zawsze ustąpi kochanej kobiecie ;-).
    Tym sposobem wylądowaliśmy w Borach Tucholskich .
    Magda zanim wsiadła na konia wypytała dokładnie jak się z niego zsiada. Ja byłem mniej dociekliwy zakładając że w razie czego można z tegoż konia po prostu spaść. Moje założenie okazało się dziwnie prorocze. Ale o tym za chwilę. Jak wspomniałem wcześniej, kiedyś siedziałem 3 dni w siodle próbując się utrzymać na koniu prowadzonym w kółko na ląży. Tutaj było zupełnie inaczej. Kazali mi wziąć inny sznurek (uwiąz) iść na łąkę i przyprowadzić największego brązowego konia jakiego znajdę. Trochę mnie to zdziwiło ale…widać tak trzeba Magdzie się trafił koń biały, ale też niemały.
    Nasza instruktorka Magda (dalej będę ja nazywał Patyś) pokazała co należy zrobić z koniem, jak go osiodłać , jak wyczyścić kopyta , jak założyć tą plątaninę pasków zwaną ogłowiem.
    Czyścić kopyta!!! Przecież w tej poprzedniej stajni mówili mi że koń kopie!!!. Ale co tam, raz kozie śmierć. Po tym zaskakującym kontakcie z 750-cioma kilogramami żywego konia udało mi się na niego wsiąść. Bez ląży. Żeby nie było za długo to napiszę tylko że tego samego dnia , po południu pojechaliśmy w tzw. teren. Tego dnia również po raz pierwszy w życiu siedziałem na galopującym koniu. Świadomie piszę że nie galopowałem bo z mojej strony z galopem niewiele miało to wspólnego. Teraz to już wiem.
    Po miło spędzonym weekendzie wróciłem do pracy. Wszystko mnie bolało. Ze szczególnym uwzględnieniem tej części ciała gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę ;-), a w kolanie świeciła krwawa dziura. Ale ziarenko zainteresowania zostało zasiane i dziwnie szybko zaczęło kiełkować. Zdecydowaliśmy się na następny wyjazd. Ta decyzja była brzemienna w dosyć nieprzyjemne skutki. To apropo spadania o którym napisałem wcześniej. Chyba mi się wydawało że już potrafię jeździć na koniu niczym Zorro . Rzeczywistość skorygowała boleśnie moje przeświadczenie. Chwila nieuwagi i … stało się. Spadłem. I to żeby jeszcze koń poniósł , albo przynajmniej w jakimś galopie. Nie… zwyczajny spacerowy kłusik. Do tego jechaliśmy kilometr piaszczystą drogą na której w jednym, jedynym miejscu leżała kupa gałęzi. No przecież musiałem trafić w tą kupę! Talent po prostu ;-). To że połamałem te gałęzie to nic. Złamałem również żebro. Swoje ;-(. I to było WYZWANIE. Stwierdziłem że muszę się nauczyć nie spadać. Ten weekend miał jeszcze jeden efekt. Miałem okazje zobaczyć tajemnicze „połączenie” konia i człowieka oraz uczestniczyłem w zajęciach z naturalu. Nic mi to wtedy nie mówiło , a koń którego dostałem (Magnus) do tych zajęć miał mnie głęboko w … nosie ;-). I to było drugie WYZWANIE. Chyba nawet większe niż to pierwsze. Nauczyć się komunikować z koniem.
    Mimo że to miała być historia mojej fascynacji, nie sposób nie napisać o Magdzie przez którą , a może dzięki której to wszystko się zaczęło. Magda wsiąkła w konie. Każdy weekend chciała spędzać w stajni. Dosłownie. Sprzątnie boksów stało się ważniejsze niż sprzątanie naszego mieszkania ;-). Była zakochana w „swoim” siwym królewiczu (Arafat). Całe weekendowe wieczory spędzała w siodlarni słuchając końskich opowieści Patyśki.
    I to był w zasadzie dopiero ten prawdziwy początek mojej końskiej fascynacji. Zaczęliśmy przyjeżdżać do stajni w każdej wolnej chwili. Ja przesiadywałem z końmi na padoku starając się wyłapywać końskie gesty i zrozumieć co one znaczą. Uczyłem się przebywać między końmi w taki sposób aby one były spokojne a ja bezpieczny. Dzisiaj nie ma dla mnie nic fajniejszego jak moment kiedy wieczorem w ciemności wwożę traktorem na padok rolkę siana czy sianokiszonki i kiedy ją rozwijam z siatki pojawia się wokół, dosłownie z nikąd kilkanaście koni. Po kolei wyciągają głowy żeby uskubać choć trochę przed innymi , a „stadna mafia” chodzi za mną badając każdą rzuconą kupkę. I jak dotąd nie zdarzyło się aby którykolwiek koń próbował mnie zdominować. Chyba się dogadaliśmy 😉
    M&M (a szczególne M 😉 )na początku trochę krzywo patrzyli na tą moją „samodzielność” ale zawsze służyli radą obserwując dyskretnie czy nie zrobię sobie krzywdy, odpowiadali cierpliwie na najbardziej nawet durne pytania. Patyś i Marek , dzięki.
    Później to się już potoczyło „z górki”. Wpadłem na pomysł żeby w końcu zalegalizować nasz wieloletni związek z Magdą i zamiast pierścionka z brylancikiem dać jej konia. To może nie była zbyt rozsądna decyzja ale co tam… fantazja ;-). Fantazja to oczywiście kupno konia a nie legalizacja ;-).
    Z Patysiem uknuliśmy plan znalezienia odpowiedniego dla Magdy konia w taki sposób żeby nikt o niczym nic nie wiedział . Jedynie Marek był lekko wtajemniczony. W końcu musiał wiedzieć o co chodzi bo jak każdy normalny facet by się wkurzył że jego kobieta znika na całe dnie z „obcym chłopem” ;-). Poszukiwania trwały 3 miesiące. W końcu jest! Odpowiednia wielkość, spokojny, z niezłym ruchem tylko że … kulawy ;-(. Właścicielka twierdziła iż to skutek niedawnego werkowania. Umówiliśmy się że poczekamy 2 tygodnie aż kopyto odrośnie. Po tych 2 tygodniach bez zmian. Umówiliśmy się na następne 2 tygodnie po których pojechałem do stajni sam. Nadal kulał. Właścicielka konia dała mi wyraźnie do zrozumienia że jeżeli go nie kupię to koń „pójdzie w puszki”. Dzisiaj można by powiedzieć że zostanie klopsikiem w IKEI. Dla niej to nie robiło różnicy jaki będzie los tego zwierzaka ;-(. Chociaż może się mylę? Może właśnie robiło jej to różnicę i dlatego wcisnęła mi tego kulawca? Teraz to już bez znaczenia. A ja … no cóż … widać jestem miękki jak przecier z wody bo kupiłem KULAWEGO konia. Był ładny. I taki o jakim marzyła Magda. No może nie do końca, bo z Fryza to ma tylko kolor ;-). Reszta to już mieszanka. Zresztą Skrętowcy znają SMOKA doskonale. W połowie grudnia koń przyjechał do „naszej” stajni , przeszedł badania po których okazało się że ma złamaną kość kopytową ;-(. W sylwestra 2011 roku koń napisał list w którym oświadczył się Magdzie w moim imieniu oraz poinformował iż to Magda jest jego właścicielką . A skoro to był już nasz Smoku to nie było wyjścia i trzeba było go ratować. Weterynarz, kowal, weterynarz, kowal, zastrzyki, odżywki, podkowy, prześwietlenia, leki… i tak przez kolejne pół roku. Ale warto było. W maju po wypuszczeniu z przymusowego, pół rocznego stania w boksie Smoku nie kulał. Zaczął biegać i brykać po łące jakby chciał pokazać że już jest wszystko dobrze. Jakby chciał udowodnić że nie musi „iść w puszki”. Jest kochany.
    Miesiąc później wzięliśmy z Magdą ślub. Oczywiście w „naszej” stajni i oczywiście na naszych koniach.
    To było niewiele ponad rok od naszego pierwszego kontaktu z końmi . Magda nadal uwielbiała siwego Arafata ale pokochała czarnego Smoka. A ja? Dla mnie wszystkie konie w „naszej” stajni były „moimi” końmi. Kiedy tylko nadarzała się okazja uczestniczyłem w zabiegach weterynaryjnych i kowalskich. W tym miejscu musze wspomnieć o dr.Kasi która z pomocą Sławka wyprowadziła naszego połamańca na prostą. A może to Sławek z pomocą Kasi? Niech Oni to rozstrzygną miedzy sobą ;-). Sławek jest kowalskim czarodziejem . Bez tej dwójki Smoku nie miał by szans na powrót do zdrowia. A ja nie miałbym okazji zajrzeć koniowi do pyska ani do … zadka . Za pomocą USG oczywiście ;-).
    Niedługo po tym jak Smoku wyszedł na wolność a ja utraciłem swoją 😉 spotkała nas niespodzianka. Marek zapytał nas znienacka : „Zgredy, chcemy we wrześniu pojechać na urlop. Nie zostali byście zaopiekować się stajnią?”
    Niby nic, a jednak lekko włos mi się zjeżył na plecach. Z jednej strony okazano mi olbrzymie zaufanie a z drugiej … jednak to duża odpowiedzialność. 21 koni, krowa, koza, pies i cały dom pod opieką. W każdym razie daliśmy z Magdą radę. Nic nam nie zdechło, nic nam nie uciekło , stajnia stoi na swoim miejscu a dom nie wymagał remontu.
    Właśnie minęły dwa lata od początku mojej końskiej przygody.
    Jeździmy do Smoka i reszty „naszych” koni praktycznie co 2 tygodnie. Nie jest łatwo bo to prawie 300 km od naszego miejsca zamieszkania.
    Czasami się nie uda. Wtedy coś mnie gna do najbliższej stajni żeby chociaż chwilę pobyć z końmi, pogłaskać je , zebrać na dłonie trochę tego charakterystycznego zapachu i zabrać go do domu. Już mnie znają w tych miejscach. Z początku była nieufność. Co za dziwak?
    Dzisiaj macham z daleka ręką na powitanie i idę na padok czy do boksów pobyć z nimi, z końmi.
    Mam nadzieję że w niedługim czasie to się zmieni. 400 metrów od „naszej” stajni kupiliśmy z Magdą kawałek ziemi. Chcemy na niej wybudować dom dla siebie i oczywiście stajnię. Niewielką. Ale na pewno kilka koni znajdzie u nas dom. Na pewno Smoku. Chciałbym też żeby te „nasze” konie z „naszej” stajni miały u nasz spokojną emeryturę. Pewnych spraw się nie da zmienić. Koń też się starzeje.
    Można by zapytać po co to wszystko?
    Przy tych „gamoniach” człowiek się uspokaja. Przynajmniej na mnie one tak działają. Zacząłem widzieć świat z innej perspektywy. Z takiej z jakiej widziałem go będąc młodym chłopakiem biegającym po lesie w zielonym mundurku i rogatywce z lilijką ;-). Może konie były tylko pretekstem którego mi brakowało aby dokonać zmian w swoim życiu? Staram się nie zastanawiać nad tym jakoś bardzo głęboko. Żeby nie zacząć żałować. Nie żałować że to wszystko stało się dopiero PO 40-stce….

    • By Magda - Reply

      Fantastyczne,że Ty – facet zasiliłeś grono nienormalnych, albo raczej normalnych inaczej (czyt.koniarzy).Stajnie pękają w szwach od koni,których właścicielkami są kobiety. Brakuje facetów w tym światku! Świetnie się z Madzią dobraliście. Chciałabym być tak wspierana w tej szajbie na punkcie koni , jak Twoja Madzia jest wspierana przez Ciebie. Pozdrawiam Was,szajbusy dwa :*

      • By Zgred zwany Pawłem - Reply

        Ktoś (czyt Magda) mnie bierze „pod włos” 😉 . Milutko…;-). Ciekaw jestem która to Magda tak mnie wkręca ;-)?

        • By MaGda - Reply

          Właśnie się zastanawiam co to za prowokacja… 😉

  • By Agnieszka i Bogdan - Reply

    Kolejny raz mam przyjemność pozostawienia tu mojego komentarza.
    Skręt to wspaniałe miejsce, cudowni ludzie i urocze konie, do których zawsze jest pragnienie powrotu.
    Myślałam, że jeżdżąc u Was po 6 godzin dziennie konno, mogę sobie pozwolić na smakowanie wszystkich serwowanych kulinarnych smakowitości. Niestety efekt jest taki, że mnie i Bogdanowi przybyło kilogramów.
    Jednak teraz będziemy usychać z tęsknoty za Wami, więc wszystko się wyrówna.
    Dziękujemy Wam bardzo i do zobaczenia następnym razem 🙂

  • By Marta - Reply

    Przyjeżdżam tu od 4 lat i jeszcze nie dodałam żadnego wpisu, aż wstyd, ale juz się poprawiam :D. Chciałabym powiedzie. Krótko i na temat,ale tak się po prostu nie da. 😀 Wspaniała atmosfera, genialni właściciele i instruktorzy, którzy zawsze z chęcią urozmaicą nasz czas wolny. Oprócz tego cudowne jazdy. Zarówno maneże, na których zawsze się czegoś nauczę jak i tereny. 🙂 Markowi i Magdzie nigdy nie brakuje energii i motywacji do działania, a to przecież jest najwazniejsze, zawsze. Za każdym razem, gdy tam jestem zauważam, ze coś przybyło, widać ciężką prace oraz poświęcenie włożone w każdą najdrobniejszą nawet rzecz. 🙂 Mam nadzieję, że to się nigdy nie zmieni. 🙂
    o to co choroba może przynieść – wpis do księgi gości. 😀
    gorące uściski, Marta 🙂

  • By Sylwia - Reply

    I jest 500 opinii!
    Więc tak: Już po prostu nie moge się doczekać tego pobytu tam u Was. Przeczytałam tysiące opini i po prostu juz szaleję ze zniecierpliwienia. Chociaż nigdy tego nie mówiłam, ale teraz musze: Ferie lećcie szybciej, bym mogła już do Was jechać!
    Tak na marginesie, to mi z jazdą konną kiepsko idzie, mam nadzieję, że na to zaradzicie 😀
    Aż sie zrymowało xD

    Pozdrawiam i do zobaczenia na ostatnim turnusie! Sylwia 😀

  • By Zuzia ;* - Reply

    Najlepszy obóz konny na jakim w życiu byłam… Wszyscy profesjonalnie podchodzą do sprawy. Nauczyłam się tam wielu ciekawych rzeczy i zrobiłam duży krok w stronę jeździectwa, wszystko pod okiem niezastąpionej instruktorki Kasi. Tereny dostarczały dawkę adrenaliny, a maneże były rewelacyjne pod każdym względem. Dowiedziałam się wielu rzeczy na temat jazdy konnej i koni. Wieczorami także nie brakowało nam zajęć 🙂
    Zadbali o to Marek i Magda. Kiedy nadszedł ostatni dzień turnusu ze łzami w oczach niestety musiałam opuścić tamto cudowne miejsce.
    Wracam za rok!!!!!!!!
    Całuski dla Marka, Magdy, Kasi i innych.
    JUŻ TĘSKNIĘ… <3<3<3<3
    Zuzia(PINK)
    NATURAL IS BETTER !!! ZDECYDOWANIE !!!

  • By Asia :* - Reply

    Najlepszy ośrodek jeździecki w jakim byłam.Niesamowita atmosfera,towarzystwo,dobra zabawa.Każdy koń ma swój niepowtarzalny charakter. Tereny wesołe z odrobina adrenaliny podczas galopu przede wszystkim. Natomiast maneże zaskakują tym, że zawsze jest coś nowego, niepowtarzalnego oraz ciekawego, prowadzone przez wspaniałą instruktorkę Kasię. Wyjeżdżając płakałam :'( , będę cały czas pamiętała o tym czego zostałam nauczona w kierunku do jazdy konnej.
    Już tęsknię <3 <3 <3 .
    KISSKI I LOFKI DLA MAGDY,MARKA I KASI.
    Mam nadzieje ze spotkamy się w wakacje !!!!!!
    Do zobaczenia !!!!!!
    Asia :* :* :*
    NATURAL IS BETTER !!! ZDECYDOWANIE !!!

  • By Agata - Reply

    To był mój pierwszy raz w Skręcie. Jeszcze nigdy nie byłam na tak fajnym obozie! Dzięki wam wiem jak uzyskać prawdziwą relację z koniem. Marek pokazał mi technikę join-up i dał wiele wskazówek jak pracować z płochliwymi czy agresywnymi końmi, co przyznam bardzo mi pomoże. Tereny przyprawiały o dobre zastrzyki adrenaliny, a maneże były urozmaicone i ciekawe, oczywiście dzięki niezastąpionej instruktorce Kasi! Pierwszy raz niemal się popłakałam, gdy turnus dobiegł końca. Jeszcze raz dzięki za tak fajny wyjazd i mam nadzieję,że spotkamy się w wakacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    SPECJALNIE DLA MAGDY KISSKI I LOFKI!!!
    Do zobaczenia!!!
    Agata

  • By Karolina Agata DZIURA W GŁOWIE G. - Reply

    Haaaaaaaaaj. 😀
    Zebrałam się w sobie i postanowiłam wpisać się. Ze specjalnymi lofkami! 😀
    Rzecz, która mnie niezmiernie cieszy to to, że wywiadówka była po feriach. Inaczej nigdy bym nie przeżyła tych wspaniałych 2 tygodni! <3
    Neva neva eva nie zapomnę tych wspaniałych chwil przy kominku, kuligów, filmów, kręgli (A TAK NAPRAWDĘ BILARDA c:), wspaniałego jedzenia i mojej ukochanej sałatki<3.
    Bardzo dużo się nauczyłam! 😀 Na przykład tego, że własne słowa mogą przekreślić całą moją przyszłość 🙂 (A W MOJEJ STAAAAJNI :D), że przełyk jest potrzebny Mai… no w sumie nie będę tu tego pisać.
    Zuza nauczyła mnie rolować skarpetki! Inaczej jak nie zroluję skarpetek to dziura się powiększy i UMRĘ. Pierwszy raz byłam w terenie z Madzią! 😀 I tak przez cały tydzień. 🙂
    I w dodatku maneże z Madzią też były wspaniałe! Dla Madzi BIG LOFKI i kisski. 😀 Maneże z Markiem również były świetne. 😀
    Te okrzyki radości, gdy Neska zakłusowała od myśli, ta duma, gdy Neska zagalopowała dobrze ze stój i pochwała dla nas obu i ta radość przy podskokach na Bobusiuuu.
    No i pamiętny terenik ,w którym wcale nie było śmieszne to jak spadłam z Bobka na zad Bełta i na glebę, ale to jak szybko na Bobka wsiadałam. I potem na wielkie zakupy, aby Marek dostał 3 wielkie czekolady:D i jedną mniejszą. 🙂
    I te trudne sprawy….<3 Sandra mi mówiła, że do dziś płacze w poduszkę, a wy nadal o niczym nie wiecie! Straszny tyran z Werci, bo siorbie zupę. ;c Trójkącik nasz zawsze spoko ,a dziura w czole kończy się już goić! 🙂
    (ale jeszcze tak z tydzień nie mogę wstawiać słit fotek z rąsi na fejsa- by walczyć o lajki. ;c) W każdym razie Panda Dance na pewno przyda mi się w życiu! Wiem, że odpowiecie „Dzięki za info” więc za wczasu mówię „spoko” ! 🙂

  • By Paulina, Grzywka - Reply

    Ciężko jest opisać mi to słowami, ale postaram się coś naskrobać:)
    Kolejny pobyt w Skręciku, kolejne chwile spędzone idealnie i kolejne łzy wylane przy powrocie.
    A czy wspominałam już, jak bardzo Was uwielbiam?
    Dziękuję za wszystko. Dzięki Wam nauczyłam się rąbać drewno, rozpalać w kominku i wspierać duchowo przy tym Pati, kroić oślizgłe mięsko, rozstawiać kinecta, nalewać wodę do wysłodków licząc do 10.. Przybyło mi więcej cierpliwości, siniaków i zadrapań (tak btw nie wiem skąd to się bierze?)
    Madziu dziękuję za to, że dzielnie znosiłaś moje wpadki i nieporozumienia w stajni.
    Marku, dziękuję za to, że spoko dżinsy i te wszystkie suche żarciki. 🙂
    Dzięki Wam wiem, gdzie jest mój dom i z każdym kolejnym pobytem utwierdzam się w przekonaniu, jak ważne jest dla mnie to miejsce.
    Pustka po wyjeździe jest ogromna, mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia.
    Jeszcze raz dziękuję, jesteście najlepsi.
    Kisskam, tęsknię i serdusiam bardzo mocno!
    Paulina

  • By Sajko - Reply

    Najpierw podrzucę Wam yanni’ego: http://www.youtube.com/watch?v=ubTveCihjoQ
    Każdy pobyt w Skręcie uczy mnie prawdziwego życia, a raczej życia w bajce, z której ciężko się obudzić po przyjeździe do domu…
    Każde nowe zadanie powierzone przez M&M’sów to poszerzanie mojego doświadczania.
    Każda jazda, nawet ta najbardziej nieudana, to wielka lekcja.
    A każdy wyjazd od Was to nowa fontanna płaczu.
    Jednak Skręt to miejsce, które kocham!! Uwielbiam Magdę i Marka za to, jacy są! 😀 Uwielbiam ludzi przyjeżdżających tutaj, a w szczególności wszystkich tych, którzy pozwolili mi zrozumieć definicję przyjaźni…
    A wracając do ferii to były mega, takie kosmiczne!!!
    Pierwszy raz pogoda mi dopisała! Miałam śnieg! Były niesamowite kuligi!
    Z resztą jazdy też! Szalone! Zakręcone! A ludzie? WSZYSCY przesympatyczni!
    Pobyt udany, jak wszystkie! Dziękuję!
    PS. M&M mam nadzieję że Was nie zawiodłam. 🙂
    PS2. Znowu się popłakałam…

  • By Wiki - Reply

    Panie Marku chciałabym jeszcze raz podziękować za wspaniały obóz, niezapomniane przeżycia i super atmosferę 😀 To był najcudowniejszy obóz na świecie. W ”Skręcie” wszystko jest świetne! Już oczywiście wszystkim opowiedziałam o tym co się działo na obozie (pozytywnie oczywiście). Mam nadzieję, że znajdzie się dla mnie miejsce na wakacyjny turnus (nie chcę jechać do Qnia :< ). Okej nie będę już zanudzać, a jak przyjadę do domu to jeszcze powiem mamie, żeby pana pomęczyła o miejsce na wakacje 😀 Pozdrawiam cały ''Skręt'' Wiki

  • By Zuza - Reply

    To był mój pierwszy pobyt w Skręcie. Jeszcze nie byłam w tak wspaniałym Ośrodku, tam jest po prostu cudownie. Pierwsze wrażenie było dziwne, bo zobaczyłam Karolinę i Marka w tańcu Pandy(o ile tańcem można to nazwać), nie zapomnę „obijadek kis….” Kary. Jestem pod wielkim wrażeniem jak łatwo i przyjemnie można pracować z koniem. Nie spodziewałam się, że jak będę wyjeżdżać to pociekną łzy. Dziękuję za wspaniałe maneże, natural, tereny, a w szczególności ten jeden z Markiem. Nie sądziłam, że tak mi się u Was spodoba. Będę w wakacje i mam nadzieję, że do tego czasu dowiem się czegoś o ECO CHALLANGE. Z niecierpliwością czekam na bagna, jajball i jeszcze więcej.
    Humoru było dużo, Dance Central i opcja Zapozuj żądzi, ale na Call of duty (czy jakoś tak) też nie można narzekać.
    Serdecznie dziękuję za obozik całej ekipie kursantów oraz Kasi, a w szczególności Magdzie i Markowi (głównie za to, że stworzyli i prowadzą SKRĘT’a)

    PS.: Jak tam mój ogień? Pali się?

    PS. II: Jeśli dogasa to krzyknąć: „Zuza ogień wygasa” 🙂

    JESZCZE RAZ WIELKIE DZIĘKI I DO WAKACJI, A POTEM DO FERII I ZNOWU DO WAKACJI …

  • By Maja - Reply

    Jejku znowu nie wiem jak zacząć.. W pierwszej kolejności chciałam Wam podziękować za wszystko, tych 2 tygodni ferii nie zamieniłabym na nic innego 🙂 Baardzo mi się podobało, super atmosfera, jak zawsze towarzyszący wszystkiemu humor. Natural, kuligi, tereny, maneże, wypad na kręgle (czyt. bilard), wieczorki przy kominku i karkówce, wspólne oglądanie ciekawych filmów przygodowych i nie tylko, wszystko było super udane 🙂
    Jeszcze raz dziękuję Markowi, Magdzie, Kasi, Marcinowi, wszystkim kursantom i konikom za wspaniale spędzony czas.
    Pozdrawiam i mam nadzieje do jak najszybszego zobaczenia Maja 🙂

  • By Olga - Reply

    Jakby tu zacząć :)… Może od tego, że to najlepszy Ośrodek w jakim jeździłam :). Jazdy na maneżu świetne – człowiek stale się uczy nowych rzeczy – tereny bardzo ciekawe (Bory Tucholskie!), bardzo spokojne konie i bardzo miła, rodzinna atmosfera. Z zaciekawieniem oglądałam drugą grupę, która pracowała naturalem 🙂 Z koniem można pracować wykorzystując jego naturalne odruchy i to jest najlepsze 😉 Tydzień w Skręcie był przecudowny i na pewno jeszcze tam powrócę 😀 Do zobaczenia.

    PS nie umiem pisać takich notek, więc wybaczcie, że tak krótko 🙂

    PSII Zapomniałam napisać o mieszance komedii i filmu sensacyjnego – kuligu. Najlepsze kuligi są w Skręcie

  • By Zgred zwany Pawłem - Reply

    Zaglądnąłem…no dobra, zajrzałem tutaj bo jakoś tak mnie naszło. Chyba dlatego że Uśmiechnięty dzisiaj zadzwonił ;-). I wygląda jakby od połowy listopada w Skręcie NIC się nie działo!!! A przecież to nieprawda. No choćby to : umówiliśmy się że zrobimy Majom na złość i zrobimy sylwestra a oni (ci Maje 😉 ) nie będą mogli zrobić swojego końca świata.
    I wyszło na nasze ;-). Majowie chyba się dowiedzieli że potrafimy podpalić wodę i zrezygnowali ze swoich planów. Dostaniemy nagrodę za uratowanie świata? 😉 Halo?
    Poza tym…
    Smoku się w grudniu zepsuł, ale zaraz Go kowal naprawił. To też ciekawostka. Czary jakieś.
    Kończę bo jakoś dzisiaj weny do pisania nie mam.
    Jaki mi wróci to wrócę i napiszę. Coś 😉

    • By Paweł zwany Zgredem - Reply

      Promocja!!!
      http://shop.parellinaturalhorsetraining.com/product.jsf?catId=108&productId=1018
      W tucholskim lesie macie to samo (tylko że lepiej, bo w bezpośredniej pracy z koniem i pod nadzorem najbardziej uśmiechniętego instruktora natural horsemanship’u w Polsce). Dają to nie na płycie za 120 dolców, a gratis do weekendowego pobytu. I bez przymusu. Wyłącznie jak ktoś chce .

      (ciekawe czy puszczą? hihihi)

      Skręt: No puściłem 🙂 😉

  • By Kaśka Grabowska - Reply

    Miałyśmy z A. przyjechać do Skręta w zupełnie innym celu. Miałyśmy, ale się okazało, że wcześniejsze plany zupełnie się pozmieniały i ogólnie nic z nich nie wyszło. No ale kto mi powie co zrobić z załatwionym na środek tygodnia wolnym? Nie wykorzystać takiej możliwości? No phi! Jak ja dawno nie przyjechałam do Skręta jako coś na kształt „kursanta”! Jak dawno nie byłam na „emeryckim” terenie (po którym, szczerze mówiąc, zaczynają mnie boleć łydki i plecy:))))!
    Dziękuję Wam bardzo za 2 odrealnione dni i żałuję, że nie mogłam zostać na weekend (ani przyjechać po jednym dniu przerwy z powrotem):/

  • By B.M.K.R - Reply

    Z wielkim opóźnieniem, ale nadal pod ogromnym wrażeniem piszę tych kilka zdań, aby upamiętnić nasz weekend spędzony w tak niesamowicie pełen wrażeń sposób. Jak sami wspomnieliście w pierwszy wieczór, przy trzaskającym ogniu w kominku i pachnącej kolacji, zupełnie zmieniliście nasze wyuczone do tej pory sposoby jazdy konnej. Przekonaliście nas całkowicie, że wykorzystanie naturalnych odruchów w porozumieniu z koniem to najlepszy sposób na poczucie pełnej harmonii z tymi wspaniałymi zwierzętami. Ich spokój oraz łagodna reakcja na wszystkie wymagania im stawiane jest niesamowita. Przez te dwa dni zmieniliście nasze pojęcie o jeździe konnej, które nabywaliśmy przez kilka lat, a przecież trudno wyzbyć się nawyków i przyzwyczajeń, które wydawałoby się do tej pory, że się sprawdzają. W tym wszystkim pomaga Wasza otwartość, cierpliwość, poczucie humoru, ale także profesjonalizm w podejściu do koni jak i do jeźdźców. Można zadać tylko jedno pytanie: dlaczego te metody nie są powszechne? Czytam to, co napisałam i widzę, że wyszły mi strasznie okrągłe zdanka. Po prostu było cudownie i możecie się nas spodziewać znowu. Takie doświadczenia są warte każdej spędzonej tam chwili. Do zobaczenia.

  • By Marta from Gienia company:) - Reply

    Cześć przypadkowy czytelniku! Swoją opinię o skręcie wstawiam właśnie dla Ciebie, żebyś nie musiał/musiała się dłużej wahać co do podjęcia decyzji o przyjeździe do Skręta. Uwierz mi- dłuższe zastanawianie się czy wybrać właśnie ten ośrodek jeździecki nie ma sensu. Tracisz cenny czas, który możesz przeznaczyć na pisanie maila do Magdy i Marka z prośbą o rezerwację terminu- co wcale nie jest takie proste:)
    Zacznę od odpowiedzi na jedno z podstawowych pytań, które sobie pewnie zadajesz- Czym różni się ten ośrodek jeździecki od innych? Ośrodek Skręt różni się od innych pod wieloma następującymi względami:
    – po pierwsze, w standardowej stajni rekreacyjnej przychodzisz na jazdę i wsiadasz na już osiodłanego konia, często zaraz po poprzednim jeźdźcu – coś w stylu fabryki – kończy jeden, zaczyna drugi. Nie masz nawet czasu by kulturalnie się z koniem przywitać, obwąchać się wzajemnie i takie tam:-). Oprócz tego nie wiesz jak nazywa się sprzęt jeździecki (oczywiście pomijam siodło). W skręcie jest inaczej! Masz szansę nauczyć się jak należy wyczyścić konia, żeby i jemu było równie przyjemnie z Tobą pracować oraz jak prawidłowo nałożyć sprzęt jeździecki na konia(co po kolei i dlaczego). Dzięki takim czynnościom nawiązujesz z koniem pierwszy kontakt- moim zdaniem równie istoty jak ten z grzbietu konia. Jest to początek waszej relacji. Taki kontakt uświadamia ludziom, że koń to nie rower:-).
    – Po drugie w typowej stajni rekreacyjnej, która stawia przede wszystkim na zysk, często spotykasz nerwowe konie, uparte, które po prostu nie chcą z Tobą pracować bo mają po prostu dość harówki od świtu do zmierzchu, a na dodatek każdy jeździec ma inne wymagania… W skręcie konie są inne- spokojne i moim zdaniem szczęśliwe. Mają swoje stado, zielone łączki, urlopy i mądrych właścicieli, dla których są najważniejsze.
    – Pisząc o szczęśliwych koniach chcę również wspomnieć o osobach, które prowadzą ośrodek-Magda i Marek, Drugich takich nie znajdziesz. Na każdym kroku widać jak bardzo im zależy na tych zwierzętach. Każde ich działanie podyktowane jest ogromnym doświadczeniem w pracy z końmi. Nauka jazdy konnej w Skręcie również nie przypomina zajęć w typowej szkółce jeździeckiej. Każda zasada/reguła poprzedzona jest wyjaśnieniami dlaczego tak, a nie inaczej. Oprócz tego, masz szansę posłuchać historii o zachowaniach koni w stadzie, a nawet zobaczyć co nieco:-).
    – Do tego wszystkiego dochodzą cudowne tereny…bory tucholskie, świetne jedzonko i ……reszty nie zdradzę bo chciałabym Ci jeszcze zostawić jakąś miłą niespodziankę…

    Wróciłam niedawno do domu po tygodniowym pobycie w Skręcie. Moje wrażenia…hmm…standardowe- było rewelacyjnie! Nie pamiętam już, który to mój pobyt, ale już po pierwszym wyjeżdżałam ze łzami w oczach. Nie chce mi się jeździć już w innej stajni bo wiem, że można inaczej:-).

  • By zając - Reply

    Niezwykle rzadko brakuje mi słów – nie mylić z zachowywaniem wymownego milczenia – po prostu robię w słowie, żongluję wyrazami z dużą swobodą acz bez zbytniej dezynwoltury;) Jednak próba ubrania wydarzeń ostatniego tygodnia w poszczególne części mowy przysporzyła mi sporych trudności. Mam za sobą jedno z tych niemieszczących się w głowie doświadczeń. Przede wszystkim chcę za nie podziękować Magdzie, Markowi i całej „Skrętowej” ekipie.
    Wszystko zdarzyło się przypadkiem. Wygrzebałam „Skręta” z całej masy innych ośrodków jeździeckich i pojechałam w ciemno, ciągnąc ze sobą koleżankę. Trafiło się nam jak ślepej kurze ziarno na obcej wsi! Obydwie zupełnie zielone przeszłyśmy chrzest bojowy. Od zapadania się po kostki w błocie (kto by tam brał kalosze do lasu), zakładania ochraniaczy na łydki (nienawidzę diabelstwa z całego serca), przez czyszczenie, siodłanie, ruszanie, zatrzymywanie, po galop i wcinanie jabłka na spółkę z wierzchowcem. Było warto! Jeśli wpadliście na szalony pomysł nauki jazdy konnej to zachęcam do wycieczki w Bory Tucholskie.
    Bez uderzania w ton górnolotny i smrodliwy „Skręt” jest miejscem magicznym, a co najważniejsze bez grama ściemy. Na sklepany tyłek polecam gorzką żołądkową ze Spritem i plasterkami świeżego ogórka – najlepiej mieszają G&M;) Na jesienne chłody – zupę ogórkową Pana Andrzeja. To był mój pierwszy „Skręt” i mam nadzieję, że nie ostatni!
    PS Poproszę listę lektur obowiązkowych o „naturalu” (żeby umocnić swój związek karmiczny z Magnusem;) i o podstawach poruszania rozdygotanymi członkami podczas jazdy (żebym wbiła sobie do łba na którą nogę należy anglezować i nie zbłaźniła się tak bardzo na kolejnym maneżu z Magdą). Z góry bardzo dziękuję:)
    zając

  • By Sajko - Reply

    Każdy przyjazd odkrywa mi nowe pomysły na przeżycie przygody! Odstresowanie się :)) Weekend uważam za mega udany! 🙂 Tyle się działo…
    M&M dziękuję za mega, fantastyczne, genialne jazdy 😀 Za rollercoastery, jazdę na Bobie i Magirusie!
    Cieszę się, że w ogóle udało się dojechać 😀 No ale cóż przygodaaaa!!!:P Mam nadzieję na bardzo szybki powrót do Was bo już strasznie tęsknię!!!:(
    Ściskam Was mocno!!!
    PS. Marek jeszcze będzie prowadził tereny przez kolejne 2 tygodnie 😀 Polecam :DD
    PS2. Chyba znalazłam moje małe miejsce na Ziemi :))

  • By Kama - Reply

    Właśnie wróciłam ze wspaniałego weekendu i wiem teraz że Skręt potrafi zaskoczyć mnie za każdym razem. Nie ma dwóch takich samych pobytów, ale mimo że inaczej to zawsze jest tak samo magicznie ! Dziękuję bardzo Magdzie za świetne maneże i Markowi za niesamowite tereny ! i za wszystko pozostałe, a przede wszystkim za cierpliwość 😉 Dopiero weszłam do domu, a już tęsknię za Wami taaak bardzo. Stworzyliście miejsce którego nie można porównać z niczym innym. Za to też dziękuję. 😉
    Ogromne buziaki z Łodzi ! 😉

  • By Gienia - Reply

    Hejka 🙂
    Znowu byłam w Skręcie i to tym razem na cały tydzień. Zaczęło się z małymi przygodami, ale potem było już tylko lepiej 🙂
    W czasie drogi w tamtą stronę była straszna wichura. Godzina 23.30 skręcamy właśnie na drogę do Wierzchucina, z której mamy już kilka km do celu, aż tu nagle widzimy rozwalone w poprzek drogi wielkie drzewo… troszkę się wydygałyśmy, ale myslimy sobie, ze zadzwonimy do Marka/Magdy i nas pokierują jakimś objazdem( oczywiście telefony poza zasięgiem i tzw dupa :P). Na szczęście moja towarzyszka podróży miała w telefonie takie fajne urządzenie jak GPS, który zaprowadził nas do Skręta bocznymi drogami 🙂 Uff udało się, bo już miałyśmy wizję spania w samochodzie 😛
    Dalsze dni przebiegły już bez większych przygód 🙂 Było NAPRAWDĘ gjenialnie 🙂 Zajebiste tereny z Markiem i intensywne, pouczające (również teorii) maneże z Magdą. Towarzystwo dopisało, wieczorki drinkowo – filmowe REWELACJA 🙂 No i wyjazd do Bydgoszczy, do kina też niczego sobie 🙂 Nie wspominając już o suuuuper spokojnych koniach i pysznym jedzonku.
    Bardzo Wam wszystkim dziękuję za ten tydzień. I wiem, ze to nie był mój ostatni raz w tym miejscu (widzimy się za 3 tygodnie :P):)
    Pozdrawiam Gienia :))))

  • By Agata - Reply

    No to melduję, że po ostatnim weekendzie (moim pierwszym w Ośrodku) zaczynam powoli odzyskiwać władzę w nogach i innych częściach ciała 😉 Ale nie o tym chciałam. Chciałam o tym, że po 10 latach przerwy wsiadłam na konia i … dzięki Wam wiem, że drugiej tak długiej przerwy nie będzie. Chciałam o tym, że mimo, że przyjechałam sama bez wsparcia znajomych i krewnych 😉 ani przez chwilę nie czułam się z tego powodu źle. Atmosfera rewelacyjna, konie wspaniałe i bardzo wyrozumiałe dla jeźdźców 😉 A no i pyszne żarełko! 🙂 Właściwie to już tęsknię. Pozdrawiam bardzo serdecznie i dziękuję! Agata Zielińska

  • By Pati G:) - Reply

    Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, w środku pachnącego i pięknego lasu stoi sobie magiczny domek z magiczną stajnią. Mieszkają tam magiczni ludzie, a po wybiegu hasają sobie magiczne koniki :). To nie jest bajka, to miejsce istnieje naprawdę!!!!!! Magia Skręta wciąga na MAKSA!!!!!! Byłam tam dwa tygodnie, a czas zleciał tak szybko… za szybko 🙁 🙁 🙁 :(. Kiedy przyszedł czas wyjazdu starałam się trzymać, powtarzałam sobie – trzeba twardym być, nie miętkim. Jeszcze Edytka na koniec powiedziała – nie płacz Pati – wiec mówię sobie, kobieto nie płacz!! Ale chyba nie ma takiej osoby, która wyjeżdżając nie uroni ani jednej łzy. Wiec i ja pękłam w pociągu, ryczałam jak wół. Ściskało mnie w środku :(. Nie mogłam się odnaleźć w tym zwykłym świecie. Madziu, Marku dziękuję Wam za wspaniały czas spędzony w Waszym magicznym zakątku!!!!!!! Za wspólne wieczory w siodlarni, za atmosferę, która jest cudowna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Za hardcorowy jajbol, za przejażdżkę traktorem, gdzie mogłam spróbować sił za kierownicą. Kasia, dziękuję za przekazanie cennych i pomocnych informacji jeździeckich, za naukę, za cierpliwość, za maneże, cudowne tereny, odjazdowe i kosmiczne galopy, a szczególnie ten ostatni, który będę pamiętać szczególnie, ponieważ wtedy poczułam wiatr we włosach, prędkość kosmiczną i łzy na policzkach, galopując na najbardziej wygodnym koniku – czyli foteliku – Parówie :D. Było magicznie i z prędkością światła :D. Za łapanie na bacik pajęczyn z tarantulami :D, co by nas nic nie oblazło :P. Było wesoło w walce z pająkami :D. Za wspaniałe i piękne zdjęcia, za piękny, zielony fartuszek, w którym na chwile zmieniłam się w sprzedawczynie zimnioków i mlika :D, pomykającą na pięknym rumaku Bełciku :D. Dziękuję Justynie i Piotrowi za wspólne karmienie poranne i wieczorne. Mieszanie otrębów patyczkiem 😀 😀 i rekami, za wspólne żarty, wygłupy z taczkami, mnóstwo śmiechu, galopy przez cala stajnie na własnych nogach :D. Kini i Weronice za pogaduchy, wspólne dzielenie pokoju :). Edytce za mega dużo śmiechu, za pogaduszki, za optymizm 🙂 :). Kini i Panu Andrzejowi za przepyszne jedzenie, zwłaszcza naleśniki z serem i zupę na zimno z owocami mniami :D. Magdzie i Pawłowi za wspólne jazdy, zbieranie trawy, rozmowy :). Dziękuję Wszystkim Tym, co sprawiają, że to miejsce jest tak wyjątkowe!!!!!!!!!!!!! Do zobaczenia za rok!!!!!!!! Dziękuję za miejsce, do którego mogę wracać 🙂 🙂 🙂 :)!

  • By Magda - Reply

    Jakiś czas temu normalnie odebrało nam rozum…
    A tak w ogóle to po kolei. W okolicach maja Uśmiechnięty zapytał nieśmiało (nieśmiało? Uśmiechnięty nieśmiało ?!?!): Zgredy, nie zostali byście w Skręcie a my byśmy pojechali na urlop?
    I to właśnie wtedy nam odebrało to coś o czym wspominam w pierwszym zdaniu, bo zgodziliśmy się zostać na tydzień SAMI w Skręcie.
    Sami to znaczy ja i mój Zgredek plus Pamela plus Doda plus Goshi plus dwadzieścia koni.
    O co tam! Damy radę! Przecież już minął ponad rok od kiedy pierwszy raz dotknęłam konia więc chyba można uznać że jestem doświadczoną koniarą ? 😉
    A Zgredek… jak to Zgredek. Wszedł w temat głową do przodu , jak zwykle : spoko, będzie OK’ – mruknął po nosem i przeszedł nad tematem jak gdyby nigdy nic.

    Paweł dopisał- nie do końca sami bo Edzia wpadała jako backup 😉

    Spisałam wszystkie dobre rady Madzi:
    1. na noc zamykać bramkę i wrota do stajni – ok, dam radę
    2. rozłączając węże wyjmować końcówki z bali – spoko
    3. sianokiszonka lepiej na noc, żeby konie nie “rzeźbiły” – w końcu traktor nam zostawiają, Zgred potrafi to obsługiwać to czemu nie
    4. mega upały – zlewać wodą albo podłączyć spryskiwacz – wiem, jak wygląda spryskiwacz i woda. Spoko
    ….
    17. deszcz przez całą noc – te które się trzęsą do boksu, siano/słoma, po godzinie na pastwisko. Pamiętać o alergikach! – na pewno nie będzie padało, na pewno nie będzie padało…o co chodziło z tymi alergikami?
    ….
    25. jakby któryś sr… wodą, dzwonić po Kaśkę – o rany, mam obserwować dwadzieścia kilka kup? znaczy … dup? Końskich…?

    31. masowa ucieczka – tylko, żeby nie uciekały w różnych kierunkach…

    100. masz sraczkę, weź węgiel – to do moich notatek dopisała Madzia

    Paweł dopisał- była też lista telefonów. Łącznie z tym najgorszym ukrytym pod hasłem BACUTIL ;-(. Ale w razie draki….
    No i się zaczęło.
    Niedziela wieczór pytam grzecznie Uśmiechniętego: co robimy? Grill? Ognisko?
    Wiecie co mi odpowiedział? “Ty tu jesteś teraz gospodarzem to kombinuj i rób co chcesz”
    A w poniedziałek rano jak gdyby nigdy nic wsiedli na motor ze słowami “tylko nie zawracajcie nam głowy (tu chyba padła nazwa innej części ciała) i nie dzwońcie z pierdołami. I tyle ich widzieliśmy.

    Jak wsiedli na motor i ruszyli, to jeszcze mignęła ostatnia myśl „eeee, zawrócą”…. Nie zawrócili….Ło matko!
    Zaczęło sie normalne skrętowo-wsiowe życie. Woda, kiszonka, siano, coś się urwało, cos trzeba przyspawać, skoczyć po węgiel, wypić piwo . W końcu nadchodzi…
    Noc – Paweł wpada w panikę, że kradną konie i przy każdym warknięciu Goshi ląduje na balkonie. Ja, na szczęście, mam mocny sen 😉

    Paweł dopisał- fakt. moja jedyna “schiza” to obawa że nam te konie w nocy podpieprzą i wywiozą do wytwórni whiskasa

    08.00 – pobudka. Idziemy sprawdzić stan posiadania z check-listą. Każdy koń zostaje poddany oględzinom: oczka, boczki, nóżki i pod ogonem. To znaczy pod ogon mieliśmy zajrzeć tylko Magii i Delmie, a reszta się załapała „przy okazji”. Wystawić Pamelę na świeże powietrze, napoić i przepalować Dodę i można zjeść śniadanko.
    A potem… potem były balie, sprzątanie trójkąta, padoku, malowanie, grabienie, karmienie, pojenie, check-lista, karmienie, pojenie, czesanie, check-lista, przepalowanie, taczka, grabie, widły…24.00 – Paweł zaliczył zwałkę na scyzoryk (tyłek na podłodze, głowa na fotelu, nogi na krześle), ja próbuję odnaleźć drogę do łóżka. Wtorek jest kopią poniedziałku…
    W środę zaczęliśmy się ogarniać, to znaczy dzień miał normalną ilość godzin, a nie zapierniczał jak dziki i chaos był jako-tako zorganizowany. A w czwartek wieczorem nawet stajnię zagrabiłam. A co! Taka byłam dzielna. Co prawda w piątek rano już się bałagan zrobił 😕 Ciekawe jak…
    Wieczorem z odsieczą przybyła Edytka z Tygrysem i perspektywa sernika umiliła życie (pyyychaaa!).
    I tak sobie człowiek spokojnie siedział na wsi, zbierał grzybki, słuchał rykowiska jeleni, oglądał gwiazdy, aż wrócili gospodarze z urlopu i nas wyrzucili
    Trzeba było wracać do Warszawy. Wyjazd o 5.00 i już o 09.30 w pracy, oczy na zapałki, teraz poleguję na kanapie z Menelem na głowie i ….
    Kinia miała rację, mówiąc, że się po Warszawie włóczymy zamiast w domu siedzieć… W domu…. W Skręcie…Ciekawe co Uśmiechnięty powie, jak mu się na stałe wprowadzimy….

    Paweł dopisał- Menel to kot.
    Przed samym wyjazdem zaliczyliśmy jednak ucieczkę. 7 szt wybrało się na wycieczkę do wsi. Acha, no i tjaktoj się popsuł. Jechał tylko do przodu i wyłącznie na trzecim biegu . Za wsteczny robił “czołg”.
    Tzn jak trzeba było wycofać z balotem kiszonki na ładowaczu to podczepialiśmy traktor do “czołga” i tjaktoj jechał na sznurku w tył . Potrzeba matką wynalazku … hehehe.

    Wnioski:
    1. praca fizyczna wyszczupla
    2. od pchania wideł brzuchem robi się siniak
    3. Doda wymaga osobnej instrukcji obsługi
    4. Aston czasami spokojnie stoi i to nie znaczy, że ma depresję i trzeba go zamknąć w boksie
    5. Smoku potrafi CAŁY upierniczyć się otrębami
    6. Pamela nie lubi być sama bez człowieków w zasięgu wzroku
    7. albo porządek w obejściu, albo w domu. Chyba, że przychodzi Kinia

    Paweł dopisał-
    8. Zdrowy koń bulgocze w środku jak bimbrownia na pełnych obrotach .
    9. W borach jednak nie kradną masowo koni. Ale czekistowska czujność nie zaszkodzi.
    10. Skrętowe konie wolą sianokiszonkę od trawy na łące !!!!! temat na pracę magisterską

    I co? i jak Madzia i Uśmiechnięty pojadą na następny urlop, to może znów nas poproszą o opiekę nad „normalnym” ośrodkiem jeździeckim….

    Paweł dopisał-
    to był fajny urlop. piszę o naszym urlopie i mam nadzieję że M&M tak samo mówią o swoim .
    Ważne że stado dotrwało do końca w zdrowiu i w komplecie, nic nie spłonęło, dom jak stał tak stoi, a traktor udało się naprawić w pół godziny .
    Jednym słowem nadal macie gdzie przyjeżdżać 😉

    • By Maniutek - Reply

      Ufff! Od czytania tej opowieści już mam zakwasy i siniaki na brzuchu! Jedno jest pewne: Skrętowcy nie mogli wybrać lepszych opiekunów swojego rancho. Co prawda przeszliście u nich solidne szkolenie 🙂 ale i tak: chapeau bas!

    • By marta - Reply

      Dziękuję wam za te „kilka” słów opisujących sielankowe,relaksacyjne i rajskie życie na łonie natury. Z racji tego, że jest jesień i skręca mnie w środku, bo to wbrew naturze nie być w Skręćie jesienią (plucha, zimnica i deszcz – to też powód żeby zatęsknić – bo tam inaczej jakoś pada i inaczej jest zimno, tak jakoś ciepło jak zimno…, poniuchałam chociaż dzięki wam trochę klimatu. I pewnie znów będzie mi się sniło, że wpadłam tam tylko na chwilę, na fajka, pogadać…

  • By Justyna Sadecka - Reply

    W końcu wybraliśmy się do Was na tydzień od 1-8.09. Przekonani, że skoro weekend nam nie wystarczał to tydzień będzie w sam raz, każdy dzień mijał nam bardzo beztrosko… aż do piątku, kiedy to po ostatniej jeździe odkładaliśmy siodła. Pewnie każdy z Was to w życiu poczuł, taki ścisk za gardło i nacisk na klatkę piersiową…a potem zaczynają szczypać oczy i… no wiecie co dalej. Wytarło się oczy o czaprak, nocha w rękaw i poszło „świętować” koniec sezonu. Wróćmy jednak do początku!

    Właściwie nie wiem jak zacząć, bo czekasz za tym wszystkim kilka miesięcy, a potem tydzień mija zbyt szybko.

    No to może zamiast opisywać to skupię się na podziękowaniach.
    Dziękuję Magdzie za jej obrazowe opowiadania o życiu stajni, trafne komentarze, wieczory w siodlarni. Jak ona coś opowiada do doskonale można sobie wyobrazić zachowanie konia/krowy/kozy 🙂
    Dziękuję Kasi za nieskończone pokłady cierpliwości, wesołe dogalopki w terenie, fajne zdjęcia i naukę składania ogłowia o 1 w nocy:D
    Dziękuję Edycie za nieumiarkowany optymizm, przypomnienie jak należy siedzieć na skrętowych koniach.
    Dziękuję Patrycji za wspólny czas przy karmieniu koni, za zrywanie boków ze śmiechu podczas pchania/ciągnięcia taczek czy przy mieszaniu otrębów i woltyżerkę na żywo podczas mijania pajęczyn w terenie.
    Dziękuję Markowi za natural, niezapomniane przeżycia przy wyciąganiu traktora z bagienka, palpitacje serca kiedy widziałam jak mój luby pikuje głową w dół w stóg siana. Za to, że mogłam podziwiać rozgwieżdżone niebo leżąc na przyczepie pełnej trawy. No i dziękuję za kurs użytkowania wideł i grabi na poziomie beginner 😛 (http://24.media.tumblr.com/tumblr_m7fbe2XgOi1rbf059o1_500.gif)
    Dziękuję Kini za najlepsze pierogi i uszka jakie jadłam!
    Dziękuję Panu Andrzejowi za dodatkowe 2 kg… wcale mi one nie straszne!
    Baaaardzo przepraszam Madzię i Pawła za to, że się z Wami nie pożegnałam, do teraz czerwienie się ze wstydu! Mam nadzieję, że niedługo się spotkamy!

    Do osób, które dopiero poznają ofertę musicie wiedzieć, że Skręt jest najlepszym ośrodkiem w jakim dane jest mi jeździć! http://media.tumblr.com/tumblr_m2zc22fefJ1r4obuw.gif

    Madziu, Marku życzę Wam udanego urlopu!

    Do zobaczenia w przyszłym roku!
    Justyna- Paraolimpiada

    • By Magda - Reply

      Justynka, to my dziękujemy za obrobienie naszej łąki ;-)i zapraszamy na następne sianokosy. Może Marek znowu się zakopie … 😉 I chciałam się uśmiechnąć o filmiki ze Smokiem …

  • By Komar - Reply

    Dziękuję wam bardzo za to, że mogę przeżywać u was najpiękniejsze chwile mojego życia. Dowodem na to jest to, że po dwóch tygodniach zostaję na trzeci bo nie mogę rozstać się z tym miejscem ponieważ jest naprawdę magiczne i uzależniające. I właśnie dlatego byłem u was po raz 10 a zapisany jestem jeszcze na ferie i wakacje w przyszłym roku i nie widzę możliwości rozstania się z wami. Jeszcze raz wam bardzo dziękuję !!!

  • By Justyna P. - Reply

    Mimo tego, że wyjeżdżając od Was byłam dość twarda, to przez połowę drogi powrotnej ryczałam jak bóbr. Dla mnie jest to najwspanialsze miejsce na świecie, w którym można zapomnieć o codziennym świecie. Kocham tam przebywać i z roku na rok coraz trudniej jest mi Was opuszczać. Magiczna atmosfera, wspaniali ludzie, cudowne konie, po prostu raj na Ziemi. Dziękuję za wspaniałe jazdy i tereny, trening skokowy, który bardzo mi pomógł, „3 godzinny najlepszy plecak od 2 lat” 😀 (jedzonko przepyszne! kiedy powtórka? :P), jajkowy jajball, możliwość odkrycia naprawdę dobrych kawałków muzycznych :D, „ostatnionocny” seansik filmowy, którego nie udało nam się dokończyć, na co czekam z wielką niecierpiwością(!), a także wieeele, wiele innych atrakcji, których nie sposób wymienić, mimo, że byłam tam TYLKO 2 tygodnie.

    Ściskam Wam Bardzo mocno, całuję i pozdrawiam cała kadrę ośrodka.

  • By Zuzia - Reply

    Niestety musiałam wrócić ze Skręta wczoraj do domu. Było tak super, że na pewno tam wrócę. Pozdrawiam cały Skręt i dziękuje za wspaniały ostatni tydzień wakacji!!!

  • By Zuza - Reply

    Dopiero teraz znalazłam wolny czas na napisanie tego komentarza, choć byłam 21 lipca, no ale. Po pierwsze genialna atmosfera, super ludzie, fajne i przyjazne konie, smaczne jedzonko. Po drugie jazdy wspominam bardzo miło xD pierwszą zaczęłam karnym kółkiem(złe przyzwyczajenie). Nie mam o nic pretensji (tak jak jest w innych, niektórych komentarzach). Szkoda tylko, że nie mieliśmy NATURALU:-(.
    Mam nadzieję, że za rok się spotkamy.
    Pozdrawiam całą ekipę: Marka, Magdę, Kasię i Marcina 🙂

  • By Kama - Reply

    Dziękuję Wam bardzo za najlepsze wakacje w moim życiu. Dziękuję też za pokazywanie mi nowych rzeczy, oraz za wszystkie te które są mi już w Skręcie dobrze znane i tworzą tą niesamowitą atmosferę. Dzięki za to że wyjeżdżając zawsze mam poczucie że mogę wpaść znowu i będzie jeszcze lepiej. Nie wiem jak poradzę sobie teraz w smutnej Łodzi bez Was, Waszych wspaniałych koni, wspólnego zbierania trawy, niezapomnianych przejazdów motorem i wszystkich tych wspaniałych rzeczy które są u Was tą niezwykłą rutyną. Myślę tylko o tym jak najszybciej wrócić do Was, do mojego miejsca na ziemi 😉 Więc do zobaczenia tak szybko jak się tylko da.
    Mnóstwo buziaków dla Was. 😉

  • By Sajko - Reply

    `Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci to­talną swobodę by­cia sobą.`
    Wakacje dobiegają ku końcowi… Po dwóch miesiącach ciężko wyjechać z tak magicznego miejsca!
    Przede wszystkim chciałabym Wam po raz tysięczny podziękować:
    -w szczególności za cierpliwość okazaną mi na roboczym 🙂
    -za to, że poczułam się u Was jak u siebie w domu
    -za liczne przejazdy na pace oraz motocyklu(UWIELBIAM!), wywózki do lasu, podchody nocne, nocki w lesie, wyprawy na bagna, jajball (polecam :D), bitwę na bitą śmietanę, spontaniczny pobyt w wesołym miasteczku, kajaki, jezioro, kino, wyjazdy po trawę w miłym towarzystwie, pokaz konny i wiele innych rzeczy o których nie chciałam zapomnieć
    -za to, że jesteście i mam gdzie wracać! 😀
    Zawsze kiedy wracam do domu mam milion pomysłów co napisać w księdze gości. Jednak kiedy siadam przed komputerem brakuje mi słów do wyrażenia tego co czuję…
    Ściskam Was mocnooo i strasznie tęsknie! : **
    Do zobaczenia jak najszybciej!
    PS. POLECAM TEN OBÓZ!!!

Napisz opinię

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola wymagane zostały oznaczone *
Możesz używać tych tagów HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>